• Obca?

Dziś Barbórka – święto patronki górników…a także marynarzy, rybaków, żołnierzy i więźniów.

Kim była św. Barbara?

Na dobrą sprawę nie wiemy o niej nic. Nie znamy nawet jej imienia, ponieważ samo słowo Barbara pochodzi od starogreckiego słowa barbaros, które znaczy tyle co „obcy” „cudzoziemiec”. Zatem Barbara to nie imię a określenie pochodzenia – kobieta spoza Grecji, cudzoziemka. Potwierdzenie tego znajdujemy jedynie w legendach, ponieważ do naszych czasów nie zachowały się żadne historyczne zapiski dotyczące jej życia a jedynie ustne przekazy oraz późniejsze hagiografie.
Według nich była córką bogatego poganina Dioskura z Heliopolis w Bitynii (Azja Mniejsza). Ojciec wysłał ją na naukę do Nikomedii (dzisiejsza Turcja). Tam zetknęła się z chrześcijaństwem. Prowadziła korespondencję z wielkim filozofem i pisarzem Orygenesem z Aleksandrii. Pod jego wpływem przyjęła chrzest i złożyła śluby czystości. Ojciec dowiedziawszy się o tym, postanowił wydać ją za mąż. Jej zdecydowana odmowa wzbudziła w nim wielki gniew. Aby złamać opór dziewczyny, uwięził ją w wieży. Przez pewien czas Dioskur głodził i straszył córkę, aby wyrzekła się obcych wierzeń. Kiedy to nie poskutkowało, zaprowadził ją do sędziego i oskarżył. Sędzia rozkazał najpierw Barbarę ubiczować, jednak chłosta wydała się jej jakby muskaniem pawich piór. W nocy miał ją odwiedzić anioł, zaleczyć jej rany i udzielić Komunii św. Potem sędzia kazał Barbarę bić maczugami, przypalać pochodniami, a wreszcie obciąć jej piersi. Następnie zarządził pognać ją nagą ulicami miasta, ku pohańbieniu, lecz i tym nie udało mu się złamać jej uporu. Wreszcie sędzia uznał, że torturami niczego nie osiągnie, wydał więc wyrok, by ściąć Barbarę mieczem. Wykonawcą tego wyroku miał się stać ojciec Barbary, Dioskur. Podobno ledwie odłożył miecz, padł obok niczym rażony piorunem. Nie wiemy dokładnie kiedy ani w jakiej dokładnie miejscowości rozegrały się te zdarzenia. Przypuszcza się, że Barbara poniosła męczeńską śmierć w Nikomedii (lub Heliopolis) ok. 305 lub 306 roku.

Po jej śmierci bardzo szybko zaczął szerzyć się jej kult najpierw na Wschodzie (VI w.) a nieco później na Zachodzie. Jej żywoty, obrastające z czasem coraz większą legendą, ukazały się w języku greckim, syryjskim, koptyjskim, ormiańskim, chaldejskim, a w wiekach średnich we wszystkich językach europejskich. W VI wieku cesarz Justynian sprowadził zaś relikwie św. Barbary do Konstantynopola.


Do Polski kult św. Barbary dotarł prawdopodobnie wraz z niemieckimi osadnikami. Pod datą 4 grudnia jest wspominana już w modlitewniku Gertrudy, córki Mieszka II (XI w.) a pierwszy kościół ku jej czci wystawiono w 1262 r. w Bożygniewie koło Środy Śląskiej.

Dlaczego jednak św. Barbara została patronką górników? I jak to się stało, że „wygryzła” z tego stanowiska najpierw św. Jerzego a potem św. Annę?

Św. Barbara wypowiadając posłuszeństwo swemu ojcu i przechodząc w tajemnicy przed nim na mocno prześladowaną w tych czasach wiarę chrześcijańską, niechybnie zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie ściąga na siebie. Gdy jej sekret został odkryty spodziewała się, jaki ostatecznie los ją czeka. Umierając prosiła, więc Boga by dał jej siłę przetrwać bolesne tortury, wysłuchał jej żalu za grzechy i nie odmawiał jej ani żadnemu człowiekowi, który o to poprosi w chwili śmierci swego chleba. Bóg wysłuchał jej próśb i zesłał anioła, który udzielił jej Komunii św. Za swoje wstawiennictwo za innymi ludźmi Kościół Katolicki wpisał ją w poczet Czternastu Świętych Wspomożycieli. Był to poczet świętych mających szczególne względy u Boga, dzięki czemu modlitwy za ich pośrednictwem miały być bardziej skuteczne. Z czasem do św. Barbary - jako patronki - zaczęli modlić się przede wszystkim Ci, którzy byli narażeni na stałe niebezpieczeństwo lub nagłą i niespodziewaną śmierć, prosząc, by wstawiła się za nimi o łaskę u Boga i nie pozwoliła im odejść z tego świata bez przyjęcia sakramentów świętych. Modlili się zatem do św. Barbary marynarze, rybacy, murarze, hutnicy i właśnie górnicy, którzy każdego dnia zjeżdżając pod ziemię mieli świadomość, że w każdej chwili chodnik może się zawalić, co odetnie im drogę powrotu na powierzchnię. Dawniej zawalenie się sztolni było równoznaczne z pogrzebaniem żywcem i długą, powolną śmiercią głodową. Właściciele kopalni rzadko kiedy decydowali się na pomoc zasypanym górnikom. Koszty przewyższały w tym wypadku potencjalne zyski. Życie ludzkie ceniono bardzo nisko. W 1565r. doszło na Dolnym Śląsku do jednej z największych katastrof w dziejach dawnego górnictwa. Zawaliła się sztolnia, która pogrzebała blisko stu górników. Przekazy mówią, że mężczyźni jeszcze przez wiele dni krzyczeli i błagali o pomoc, właściciel kopalni nie zdecydował się jednak na podjęcie akcji ratowniczej i wyjechał zostawiając górników, którzy pracowali na jego bogactwo, pogrzebanych żywcem pod ziemią. Przez jakiś czas słychać było jeszcze jakieś stukoty i dziwne odgłosy. W końcu jednak i one ucichły. Zasypani górnicy do dziś czekają, aż ktoś dotrze do ich grobowca. Konając w ciemności i samotności zanosili z pewnością modły właśnie do św. Barbary, która jako ostatnia wysłuchiwała ich próśb odbijających się echem od wilgotnych kopalnianych ścian, najpierw o ratunek a potem już tylko o szybką i dobrą śmierć, o to by nie być ostatnim…
W ten sposób św. Barbara stała się patronką dobrej śmierci. Dobrej, czyli takiej, która prowadziła do Boga, nawet jeśli nie było szansy by ktoś dotarł na czas, wysłuchał ostatniego rozrachunku sumienia i dał ostatnie sakramenty.

Łask św. Barbary upraszano także w czasie licznych epidemii „czarnej śmierci” i to ona z reguły patronowała licznym kaplicom cmentarnym. Pod wezwaniem św. Barbary natomiast rzadko konsekrowano kościoły, a jeśli już to tylko w tych regionach, gdzie istniały silne skupiska zawodowe, dla których była ona patronką. Św. Barbara w nawiązaniu do wieży, w której została uwięziona przez ojca stała się też pośrednio patronką wszelkich twierdz oraz osób uwięzionych.
W ikonografii w tradycji katolickiej św. Barbara przedstawiana jest w długiej, pofałdowanej tunice i czerwonym płaszczu, z koroną na głowie. W ręku trzyma kielich i Hostię, którą niesie umierającym. Jej atrybutem bywa też palma męczeństwa lub miecz, od którego zginęła – symbol „przecięcia” cierpień, szybkiej śmierci. Często w tle umieszczano wieżę, w której była więziona, z trzema oknami symbolizującymi Trójcę Świętą. Czasami u stóp Św. Barbary ukazywano jej ojca Dioskura.

W prawosławiu również przedstawia się ją ubraną w czerwone, bogato zdobione szaty, podkreślające jej wyższy status społeczny. W ręce trzyma jednak krzyż. Na głowie ma koronę czasem wianek, nałożoną na ciemne, długie, kręcone włosy, które spadają na ramiona. Niekiedy w ręce trzyma zwój z napisem: "Wszechmocny Panie, Jezusie Chrystusie, daj każdemu chrześcijaninowi, czczącemu dzień mego męczeństwa, aby do jego domu nie zawitała żadna choroba lub inne nieszczęście".

Jej rzeźby i wizerunki można spotkać nie tylko w licznych świątyniach, ale i w wyrobiskach kopalń wielu krajów europejskich. W Polsce najstarsza rzeźba przedstawiająca jej postać, zachowana jest w kopalni soli w Wieliczce i pochodzi z 1689 r. Siemianowicki portret św. Barbary natomiast, po wielu wędrówkach, trafił ostatecznie do Parku Tradycji gdzie można go oglądać do dnia dzisiejszego.

 

św Barbara z Siemianowic

 

Laura M

04 grudnia 2016

GALERIA

Kliknij mnie

PUBLIKACJE

Artykuły


 

REKLAMA

 

 

WOLNE MIASTO SIEMIANOWICE

FAKTY I WYDARZENIA Z REGIONU

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

REKLAMA

Korzystanie z portalu oznacza akceptację Polityka Cookies.

Skład Redakcji:

Redaktor Naczelny: 

Janusz Ławecki

Redaktorzy: 


Skład Redakcji:

Redaktor Naczelny: Janusz Ławecki

Redaktorzy:

 

Stowarzyszenie Wolne Siemianowice

To źródło aktualnych i często niewygodnych faktów o Twoim mieście pomijanych przez inne media. Codzienna dawka świeżych informacji z kategorii: społeczne, gospodarka, polityka, sport, kultura i inne. Felietony i ciekawostki z miasta i okolic czyli cykl "U nas w ogródku..." oraz "Co za miedzą piszczy.."

Designed by DronAir.pl

Copyright © 2016-2018 Wolne Miasto Siemianowice